Antysemityzm w dzisiejszej definicji ma wyraźne pejoratywne zabarwienie i używany jest jako młotek, do uderzenia w głowę wszystkich tych, którzy pragną skrytykować niegodne zachowania Żydów. Ta tresura polega na tym, że człowiek tej tresurze poddany, nim skrytykuje postawę Żydów, ugryzie się w język, wiedząc, że jego słowa mogłyby być odebrane jako “antysemickie”, a w domyśle ludobójcze.
Polityka bezpieczeństwa
Zasady dostawy
Zasady zwrotu
Antysemityzm w dzisiejszej definicji ma wyraźne pejoratywne zabarwienie i używany jest jako młotek, do uderzenia w głowę wszystkich tych, którzy pragną skrytykować niegodne zachowania Żydów. Ta tresura polega na tym, że człowiek tej tresurze poddany, nim skrytykuje postawę Żydów, ugryzie się w język, wiedząc, że jego słowa mogłyby być odebrane jako “antysemickie”, a w domyśle ludobójcze.
Nie było tak jednak w czasach życia księdza Hipolita Gayrauda. Antysemityzm opisywany przez niego, był po prostu wyrazem zdrowej troski o dobro Kościoła i narodu, wynikał z uprawnionej obrony przed wrogo nastawionym żywiołem żydowskim, który nawet niespecjalnie ukrywał to swoje nastawienie. I ci, którzy chcieli bronić swojego narodu lub religii, przed atakami żydowskimi, sami nazywali siebie antysemitami (tak określał się także wybitny polski pisarz, Teodor Jeske-Choiński) i nie miało to nic wspólnego ze współczesną definicją antysemityzmu.
Ksiądz Hipolit, potrafił także oddzielić żywiołowy, ludowy antysemityzm (pomimo tego, że musimy potępić samosądy, to i wybuch tego antysemityzmu miałby sporo okoliczności łagodzących), od ustawodawstwa świeckiego i rozporządzeń kościelnych. W swej książce dowodzi, że ten drugi rodzaj antysemityzmu, nie miał nic wspólnego z nienawiścią, zawiścią czy fanatyzmem.
Co istotne, jako doktor teologii i uznany tomista, pochylił się on nad poglądami Świętego Tomasza z Akwinu na tę kwestię, a my po wielu latach przypominamy tę niesłusznie zapomnianą pracę, mając nadzieję, że kolejne pokolenia Polaków przestaną bać się straszaka antysemityzmu i zrozumieją, że używanie tego argumentu przez stronę żydowską, to strzelania ślepymi nabojami – dużo huku. Kto jednak nie ucieknie w popłochu, ten zrozumie, że ta broń nie może zadać ran. Inna sprawa, że dla tych, którzy się nie boją, szykowany jest już bardziej poważny scenariusz…
Jednak pierwszy krok do tego by przestać być niewolnikiem, to odrzucenie tresury, strachu i zerwanie kajdanów poprawności politycznej. Jeżeli bez obaw sięgnąłeś, Drogi Czytelniku, po tę i inne podobne książki, to albo już się wyzwoliłeś, albo jesteś na dobrej drodze.
Opis
Specyficzne kody